Golf Polska - Portal o golfie w Polsce i na Swiecie


                       



Wielcy i znani - Chi Chi Rodriguez - cześć 1



"Chi Chi ma wszystko w sobie. Jest świetnie ubrany, jest gentlemanem, wspaniałym graczem i duszą towarzystwa. Jest tym, czego powinien dotyczyć golf."

Chi Chi Rodriguez - najbarwniejsza postac światowgo golfa, jest przykładem jednego z największych sukcesów w historii.
Kiedy rozmawiamy o "ludziach sukcesu", zazwyczaj mamy na myśli historie w których ktoś spada na samo dno, po czym podnosi się z jeszcze większą siłą. Faktem jest, że wolimy słuchac o zdobywaniu szczytów a nie wierzchołków.
Golf jest ściśle związany z ludzmi NIEprzciętnymi.
Juan "Chi Chi" Rodriguez - człowiek jakich mało. Posiadł bardzo wiele talentów i doskonale je rozwinął. Jego historia, pełna jest sytuacji, które zapierają dech w piersiach, sprawiają że wstaniesz i zaczniesz uśmiechać się do siebie. To prawdziwa historia, która daje do myślenia i pozwala zastanowić się nad sobą i nad własnymi, małymi sukcesami.



Jesli GOLF miałby kiedykolwiek swojego Rocky'ego - to jest nim niski, szczupły człowiek o skórze koloru ziarna wanilii.

Kiedy Rodriguez patrzy w przeszłość i wspomina to co miał okazję zrobić mówi: "Zawsze byłem marzycielem."

Wizja sławy i bogactwa pojawiła się w jego głowie gdy miał 7 lat, kiedy to pracował jako forecaddie w Berwind Country Club. "Przy wejściu do klubu było duże drzewo gdzie ja i jeszcze kilku dzieciaków siedzieliśmy i obserwowaliśmy luksusowe samochody przejeżdżające przez bramę. Wtedy nie było mnie nawet stać na buty, a mówiłem przyjaciołom że pewnego dnia będę posiadał taki samochód. Oczywiście śmiali się ze mnie, ale widziałem że pewnego dnia osiągnę swój cel".

Młody Rodriguez niemal stracił życie z powodu ukąszeń ?? (rickets and sprue), ale jako młodzienic nauczył się bronić przed nietperzami zamiszkującymi dach "chałupy" zbudowanej przez jego ojca. "Pojawiały się w nocy i wlatywały do pokoju, razem z braćmi zabijaliśmy je w locie bez skrupułów. One roznosiły wściekliznę. Tak czy inaczej, jest to jeden ze sposobów którymi wyrobiłem sobie reflex."

Juz młodzińcze marzenia Chi Chi'ego o bogactwie związane były z golfem. Swoje doświadcznie golfowe zdobywał z dala od pola w Berwind. "Stworzyłm swój własy klub" mówi Chi Chi "a piłeczki gofowe zrobiłem z puszek - doskonale wyważonych kawałkiem ołowiu w srodku. Mogłem je posyłać na 100 yardów. Razem z przyjaciółmi kopaliśmy dołki w parku do basballa: jeden na drugiej bazie, kolejny na home plate. Tym właśnie sposobem graliśmy we własną wersję golfa."


żródło: golf.com, foto: chichi.org